Trzeba czymś zapełnić bloga więc może kogoś zainteresują stare wpisy np:
Kto na bieżąco śledzi naszego bloga wie, że trzy ostatnie wpisy poświęciliśmy analizie rynku bankowości online. Poruszyliśmy ważne kwestie związane z realiami rynku, aby lepiej zrozumieć mechanizmy nim rządzące: po pierwsze użytkownicy nie czują się komfortowo i bezpiecznie, korzystając z usług oferowanych przez banki za pomocą sieci, trzeba ich w tym procesie wesprzeć. Po drugie banki często swoje działania promocyjne ograniczają jedynie do akwizycji oferty za pomocą licznych kampanii i ich optymalizacji z nastawieniem na wysoki wskaźnik konwersji, nie stosując technik retencyjnych, budowania product experience i utrzymania dobrego samopoczucia pozyskanego już klienta. Po trzecie zwróciliśmy uwagę na istotne fakty związane z budowaniem oferty sprzedażowej zarówno od strony koncepcyjnej jak i konkretnych rozwiązań taktycznych.
W ostatnim już wpisie tej serii chcielibyśmy dostarczyć trochę rozrywki i przytoczyć dwa ciekawe case studies kampanii, które posiadają kilka cech wspólnych. Oczywiście zostały przygotowane do promocji produktów bankowych (konta studenckie i konta firmowe), były prowadzone jednocześnie w kilku mediach, a co najważniejsze – centrum działań akwizycyjnych i zbierającym aktywności marki był Internet.
Pierwsza kampania została zrealizowana przez ANZ Bank i miała promować usługi bankowe skierowane do studentów, czyli grupy, która charakteryzuje się insightem „ciągle brakuje mi pieniędzy oszczędzam na wszystkim tylko nie na zabawie”. W odpowiedzi na ten insight przygotowano kampanię opartą na działaniach ambientowych i serwisie http://www.gettinguthru.co.nz/index.html gdzie użytkownicy, w domyśle obecni i przyszli klienci banku mogli się dzielić wskazówkami i opiniami o oszczędzaniu. Temat kampanii nie dotyczył bezpośrednio produktu, ale potrzeby czy procesu, który generuje jego zakup. Dodatkowo w sieci trwała ciągła redystrybucja materiałów generowanych w trakcie działań.
Druga kampania dotyczyła promocji kont firmowych. Założenie było proste: do kampanii zatrudniamy celebrytę, światowej klasy gwiazdę, piłkarza reprezentacji Hiszpanii Fernando Torresa. Jednak gwiazdy nie wykorzystujemy do promocji samej marki a organizujemy konkurs: załóż konto firmowe a jeśli wygrasz nasz konkurs zorganizujemy Ci kampanię reklamową Twojego biznesu, a głównym jej elementem będzie celebrity endorsement naszej gwiazdy. Mamy do rozdania trzy takie nagrody. Mechanizm prosty a jednak bardzo świeży i innowacyjny oferujący wymierne korzyści dla klientów.
Jak widać kampanie produktów finansowych nie muszą być nudne, wystarczy, że już jednemu elementowi nadamy inny niż zwykle charakter wpływając na wzrost innowacyjności całego konceptu.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą analiza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą analiza. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 19 czerwca 2011
Archiwum stare wpisy z innych źródeł: Różne podejścia do sprzedaży usług w bankowości internetowej
Trzeba czymś zapełnić bloga więc może kogoś zainteresują stare wpisy np:
To już nasz kolejny wpis o bankowości online. W dotychczasowych wypowiedziach na ten temat poruszyliśmy dwie ważne kwestie: po pierwsze użytkownicy nie czują się komfortowo i bezpiecznie, korzystając z usług oferowanych przez banki za pomocą sieci, trzeba ich wesprzeć w tym procesie. Po drugie banki często swoje działania promocyjne ograniczają jedynie do akwizycji oferty za pomocą licznych kampanii i ich optymalizacji z nastawieniem na wysoki wskaźnik konwersji, nie stosując technik retencyjnych, budowania product experience i utrzymania dobrego samopoczucia pozyskanego już klienta.
Sam potencjał rynku jest spory i nadal niewykorzystany, stanowi go około 42% internautów, którzy nie posiadają jeszcze konta online i 4 miliony klientów, którzy otworzyli rachunek online i z niego nie korzystają.
Specyfika rynku – potencjał wzrostu sprzedaży
Podstawą do zwiększenia udziału w rynku jest aktywna sprzedaż, która wymaga odpowiedniego podejścia. Jak wiadomo, usługi niematerialne charakteryzują się trudnością prezentacji, a jak mawia Steve Jobs, „Ludzie nie wiedzą, czego chcą, dopóki im tego nie pokażesz”. Dodatkowo przeciętny internauta potrafi wyróżnić co najwyżej dwie cechy oferty: opłatę za prowadzenie konta i koszt jednostkowy przelewu. To nieco ogranicza pole manewru w budowaniu oferty przez banki i wyróżnienia się na rynku, gdzie większość podmiotów już oferuje te usługi za 0 złotych lub szybko zbliża się do 0. Ale istnieją też inne badania, które dotyczą nie samej oferty, a sposobu korzystania z samego konta. Kluczowe okazują się intuicyjność interfejsu, liczba dostępnych funkcji, przejrzystość i dostępność części transakcyjnej serwisu ukazująca się po zalogowaniu użytkownika. Po części tego typu dane są w stanie wytłumaczyć wskaźnik 4 milionów kont, które nie są użytkowane, bo korzystanie z nich jest zbyt uciążliwe. To interesujący potencjał wzrostu.
Kilka wskazówek, jak budować ofertę
Odpowiadając na ten insight, część banków przy sprzedaży usług stara się kierować zasadą, że standardowy użytkownik i tak korzysta jedynie z 20% funkcjonalności, ignorując pozostałe 80, a najlepiej byłoby, gdyby przed założeniem konta mógł sprawdzić sposób jego działania w specjalnym demo. Czym można jeszcze budować ofertę sprzedażową? Na pewno istotne są wszelkiego rodzaju obrazkowe tutoriale i prezentacje procesów. Długiego tekstu praktycznie nikt nie czyta, lepiej zastosować ikony i infografiki, które szybciej wytłumaczą sposób działania systemu myślącemu obrazkiem konsumentowi, a jednocześnie większości z nich wyda się on bardziej profesjonalny. W samej kampanii na banerach i na landing page’u sprawdzą się kalkulatory i suwaki pozwalające obliczać różnego typu parametry konta. Ważna jest wysokiej jakości interakcja, sami „uśmiechnięci ludzie” raczej zostaną pominięci podczas procesu zapoznawania się z ofertą. Użytkownicy lubią klikać płaski tekst i zdjęcia im w tym nie pomogą. Natomiast to, co najważniejsze, to jasne wyszczególnienie punktu Call To Action w strukturze serwisu, najlepiej w kolorze przełamującym ogólną konwencję wizualną i z tekstem zachęcającym do kliknięcia, a jednocześnie niewiążącym się z deklaracją ostatecznego kupna.
Podsumowując: na bardzo trudnym rynku bankowości online aspekty mierzalne dążą do uśrednienia, a marki zaczynają konkurować jakością obsługi, dopasowaniem procesów do użytkownika, orientacji na nim. Licząc na to, że za kilka lat liczba kont online wzrośnie dwukrotnie, a grupa odbiorców ofert będzie jeszcze szersza, bardzo ważne jest odpowiednie dopasowanie rozwiązań.
To już nasz kolejny wpis o bankowości online. W dotychczasowych wypowiedziach na ten temat poruszyliśmy dwie ważne kwestie: po pierwsze użytkownicy nie czują się komfortowo i bezpiecznie, korzystając z usług oferowanych przez banki za pomocą sieci, trzeba ich wesprzeć w tym procesie. Po drugie banki często swoje działania promocyjne ograniczają jedynie do akwizycji oferty za pomocą licznych kampanii i ich optymalizacji z nastawieniem na wysoki wskaźnik konwersji, nie stosując technik retencyjnych, budowania product experience i utrzymania dobrego samopoczucia pozyskanego już klienta.
Sam potencjał rynku jest spory i nadal niewykorzystany, stanowi go około 42% internautów, którzy nie posiadają jeszcze konta online i 4 miliony klientów, którzy otworzyli rachunek online i z niego nie korzystają.
Specyfika rynku – potencjał wzrostu sprzedaży
Podstawą do zwiększenia udziału w rynku jest aktywna sprzedaż, która wymaga odpowiedniego podejścia. Jak wiadomo, usługi niematerialne charakteryzują się trudnością prezentacji, a jak mawia Steve Jobs, „Ludzie nie wiedzą, czego chcą, dopóki im tego nie pokażesz”. Dodatkowo przeciętny internauta potrafi wyróżnić co najwyżej dwie cechy oferty: opłatę za prowadzenie konta i koszt jednostkowy przelewu. To nieco ogranicza pole manewru w budowaniu oferty przez banki i wyróżnienia się na rynku, gdzie większość podmiotów już oferuje te usługi za 0 złotych lub szybko zbliża się do 0. Ale istnieją też inne badania, które dotyczą nie samej oferty, a sposobu korzystania z samego konta. Kluczowe okazują się intuicyjność interfejsu, liczba dostępnych funkcji, przejrzystość i dostępność części transakcyjnej serwisu ukazująca się po zalogowaniu użytkownika. Po części tego typu dane są w stanie wytłumaczyć wskaźnik 4 milionów kont, które nie są użytkowane, bo korzystanie z nich jest zbyt uciążliwe. To interesujący potencjał wzrostu.
Kilka wskazówek, jak budować ofertę
Odpowiadając na ten insight, część banków przy sprzedaży usług stara się kierować zasadą, że standardowy użytkownik i tak korzysta jedynie z 20% funkcjonalności, ignorując pozostałe 80, a najlepiej byłoby, gdyby przed założeniem konta mógł sprawdzić sposób jego działania w specjalnym demo. Czym można jeszcze budować ofertę sprzedażową? Na pewno istotne są wszelkiego rodzaju obrazkowe tutoriale i prezentacje procesów. Długiego tekstu praktycznie nikt nie czyta, lepiej zastosować ikony i infografiki, które szybciej wytłumaczą sposób działania systemu myślącemu obrazkiem konsumentowi, a jednocześnie większości z nich wyda się on bardziej profesjonalny. W samej kampanii na banerach i na landing page’u sprawdzą się kalkulatory i suwaki pozwalające obliczać różnego typu parametry konta. Ważna jest wysokiej jakości interakcja, sami „uśmiechnięci ludzie” raczej zostaną pominięci podczas procesu zapoznawania się z ofertą. Użytkownicy lubią klikać płaski tekst i zdjęcia im w tym nie pomogą. Natomiast to, co najważniejsze, to jasne wyszczególnienie punktu Call To Action w strukturze serwisu, najlepiej w kolorze przełamującym ogólną konwencję wizualną i z tekstem zachęcającym do kliknięcia, a jednocześnie niewiążącym się z deklaracją ostatecznego kupna.
Podsumowując: na bardzo trudnym rynku bankowości online aspekty mierzalne dążą do uśrednienia, a marki zaczynają konkurować jakością obsługi, dopasowaniem procesów do użytkownika, orientacji na nim. Licząc na to, że za kilka lat liczba kont online wzrośnie dwukrotnie, a grupa odbiorców ofert będzie jeszcze szersza, bardzo ważne jest odpowiednie dopasowanie rozwiązań.
Subskrybuj:
Posty (Atom)